środa, 19 marca 2014

Rozdział pierwszy

I tak oto pierwszy rozdział! Bardzo dziękuję Aranel, - becie - że ma do mnie tak ogromną cierpliwość i wciąż wspiera mnie w pracy. Co do rozdziału - krótki, a to dlatego, że nie lubię tworzyć długich tekstów, bo przerażają objętością tekstu i nie chce się czytać... Przynajmniej w moim przypadku. :) Miłego czytania! 
__________________________________________________________________________________

Szelest przewracanych kartek rozległ się po pokoju, a w szczególności po śnieżnobiałych ścianach. Kruczoczarne kosmyki włosów zwisały nad pożółkłymi kartkami.
Wtem drzwi małego pomieszczenia na poddaszu uchyliły się, a do pokoju wszedł rosły młodzieniec, liczący z lekka piętnaście lat. Podłoga z hebanowego drewna zaskrzypiała. Choć był to tak cichy dźwięk, że dziewczyna nawet nie spostrzegła osobnika przebywającego w pokoju.
Momentalnie krzywo spojrzał na słoik wypełniony po brzegi świetlikami, a zaraz po tym na starą, podniszczoną księgę.
– Co robisz? – powiedział spokojnym tonem stojąc w progu drzwi.
Kobieta studiująca kolejne wersy tomu gwałtownie podskoczyła na drewnianym krześle. Po chwili odwróciła się w stronę brata, który spoglądał na nią, oczekując natychmiastowej odpowiedzi.
– Nic – odpowiedziała krótko i szybko zamknęła czytaną książkę. – A co ma robić Twoim zdaniem? –Uniosła brew, chowając przedmiot w jednej z szafek biurka.
– Nie mam pojęcia, dlatego pytam. Nie jestem Twoją niańką, lecz pamiętaj - pewnych rzeczy nie można robić – wyraźnie nawiązał do czytanej książki. Wszak wiedział, jaki tytuł nosi i co głosi tekst. – Prawo tego zabrania, nie zapominaj – rzucił. Obrócił się na pięcie i wyszedł, trzaskając przy tym drzwiami.
– Umowne – westchnęła.
Tellorini nie mają prawa, wszak nie zdarzają się tu ani zabójstwa, ani kradzieże. Sami osadnicy uważają, że jedynie Wielki Arion - pierwszy mieszkaniec, a zarazem ojciec wszelakiej roślinności - może ich sądzić. Choć od ucha do ucha krąży plotka, iż osoby, które aż zanadto interesują się smokami - znikają.
Nic więc dziwnego, że brat kobiety nie pochwala jej zainteresowań, a tym bardziej naiwnych pomysłów, którymi raczy go odkąd skończyła zaledwie dziewięć lat.
W ślad za bratem Nestea wyszła z domowej biblioteczki. Wychodząc, zamknęła pomieszczenie złotym kluczem i schowała w kieszonce myśliwskich spodni. Stojąc przed drzwiami zarzuciła na siebie turkusową pelerynę, na dłonie naciągnęła skórzane rękawice i chwyciła łuk i kołczan, który szybko zarzuciła na plecy.
Do jej uszu dobiegł znajomy głos.
– Gdzie idziesz?

– Polować - odrzekła chłodnym tonem, po czym cmoknęła różowymi usteczkami. Momentalnie obok niej znalazło się ogromne,koto-podobne stworzenie o zielonej sierści, które groźnie zaryczało. 
Czule przejechała dłonią po sierści i założyła zwierzęciu zieloną, skórzaną obrożę z kolcami. 
Gdzie? - posłał jej srogie spojrzenie „niańki”, którą jak przy każdej okazji przypominał - nie był.
Blisko bagien – schyliła się i nałożyła na stopy długie, wojskowe, czarne buty, które nie były w najlepszym stanie. Wręcz przeciwnie Ponoć nie jesteś moją niańką, daruj sobie te kazania, już nie mam pięciu lat - warknęła.
Bagna? Oszalałaś? - podniósł ton o co najmniej kilka . Świadomy tego, że jest starszy od niej o cztery lata, uważał iż opieka nad młodszą siostrą, która jest lekkomyślna do cna, to jego obowiązek. Zwłaszcza, że matka nie żyje, a ojciec pochłonięty pracą w urzędzie nie miał i nie będzie miał dla nich czasu.
Owe mokradła były najbardziej wysunięte w stronę morza. Tereny dookoła nich były zamieszkiwane przez imigrantów z królestwa, które jest pod rządami Nerumu – Artgo, oraz lud należący do niszy społeczeństwa.
    Tam jest najwięcej ptactwa, a co za tym idzie – gniazd, nie będę jeść roślin. – odparła głosem, pozbawionym jakiegokolwiek szacunku, na pytanie Arona.
    Nie wybrzydzaj. Ciesz się, że w ogóle masz co jeść. - wytknął siostrze grymasy, które musiał znosić cały dzień, bez wyjątku – Czcigodny Arion zadbał o nasze dobro, powinniśmy być mu wdzięczni, wszak mógł zignorować naszą ówcześnie prymitywną nację. Ale nie zrobił tego, nauczył nas jak hodować rośliny, myśleć logicznie! - zaczął udowadniać Nestei, że nawet Wielki Mędrzec nie narzekał na brak pożywienia, ani na to, że dawni mieszkańcy uważali go za szaleńca.
Cała wiara Tellorinów opierała się na legendach o człowieku, który doprowadził prymitywne stworzenia do stanu, w którym myślą logicznie.

    Tak, znam tą historię. Święte drzewo, Mądry-idiota – zaczęła przewracać oczyma – Wszyscy w to wierzą, a to kłamstwo! Czy wy jesteście mózgo-brakami?! Po co spotykać się, gdy drzewo mające kilkaset lat wypuszcza pąki raz do roku? Co niby da nam śpiewanie i tańczenie? - wykrzyczała mu prosto w twarz.
Wcale, a wcale nie wierzyła w cały fenomen swojej wiary. Co z tego, że każdy – nawet ze strefy uboższych – spotka się z osobami o wyższym statusie i pośpiewa przez dwadzieścia cztery godziny, w czasie gdy drzewo będzie wypuszczać nowe owoce?
    Chociażby wiarę w lepsze – westchnął. Dla niego zarzuty siostry były bezpodstawne.
     Luna, idziemy – Zwróciła się w stronę pupila, który na pozór przypomina pumę.
Lecz jest od niej znacznie większy, a przede wszystkim – ma zielone futro. Długość ciała owego stwora wynosi cztery metry. Reszta cielska jest identyczna w porównaniu do lwa górskiego. Ich charakterystyczną cechą jest ślina, która zawiera śmiertelną truciznę, – niczym u Warana – która jest bardzo pomocna podczas polowań. 

6 komentarzy:

  1. Zaczyna się nieźle, popracowałbym jednak nad stroną techniczną i edycja tekstu - dobra fabuła to jednak nie wszystko. Możesz zobaczyć, jak ja to rozwiązałem na swoim blogu z opowiadaniami: www.dieselpunkstories.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mało się dowiedziałam, ale zaczyna się całkiem nieźle :) Czekam na nowy rozdział^^ /Ad.Earl

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się bardzo ciekawa historia ^_^ pisz jak najszybciej nowy rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój blog został oceniony! Zapraszam na ostrze-krytyki.blogspot.com

    Pozdrawiam Serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super :) Już mi się baardzo podoba

    OdpowiedzUsuń